DERBY NASZE. MUSIEK CICHYM BOHATEREM SPOTKANIA.
Dodane przez michben dnia 12/08/2010
W meczu dla niektórych na śmierć i życie wygraliśmy 83-65. Ekipa AZS cały mecz stawiała nam opór wymuszając wiele błędów, my raziliśmy nieskutecznością i przegrywaliśmy walkę na desce. Nie przeszkodziło top jednak w wygraniu spotkania sporą przewagą największy udział miał w tym Piotr Musiał zdobywca 19 punktów i trzech ważnych rzutów za trzy punkty w drugiej połowie. To on wraz z Kamilem Kalinowskim (13 pkt) seriami zdobywali punkty w czwartej kwarcie doprowadzając gości do frustracji. Wobec nieobecności Djamela Benlazerka cała gra pod koszem opierała się na Adamie Bujoczku (13 pkt), dobrze wypadł Patryk Bińkowski (9 pkt) trafiając akcje podkoszowe i strasząc rywali długim zasięgiem ramion.
Opis meczu w newsie...
Rozszerzona zawartość newsa
Na poczatku obie druzyny nie potrafiły przeprowadzic składnej i skutecznej akcji w ataku. Od pierwszych minut widac było, że nikt w tym meczu łatwo nie odpuści. Goście swą agresywnoscia zdominowali gre na desce niejednokrotnie zbierajac nam piłki w obronie i ponawiajac akcje. Pierwsza kwarta zakończyła się nasza przewagą 5 punktów. Druga kwarta to szybkie odrobienie drobnej starty. Sporo bezpańskich piłek i łatwych punktów zdobywał Kinczewski. U nas z kolei dobrze wprowadził sie do gry Patrk Binkowski, który wykorzystywał swietne podania od Jacka Czekaja. Dzieki temu ostatniemu utrzymalismy drobna przewagę w pierwszej połowie. Efektowne wejścia na kosz Jacka były niewatpliwie ozdobą meczu. Niestety słabiej w pierwszej połowie grali inni obwodowi UKS Kowalski i Kosowski.

W trzeciej kwarcie bardzo szybko 4 faul chwycili najlepsi zawodnicy swoich drużyn w pierwszych połowach. Mowa tu o Andrzejewskim z AZS i Jacku. O ile coach Smolicha zmienił naszego rozgrywacza to Andrzejewski dalej został na parkiecie i swoimi niekonwencjonalnymi zagraniami psuł nam krwi. Na szczęście w drugieł połowie wreszcie na swoim poziomie zagrał Remik osmieszajac wręcz gosci wejsciami na kosz i rzutami jedna ręką. Rywali wykorzystywali swoje przewagi fizyczne i nie pozwolili nam uciec na wiekszy dystans. Kluczowa była czwarta kwarta i koncertowa gra Muśka, który chyba chciał udowodnic trenerowi Jakubcowi, że zrobił ogromny postęp od czasu kadeta. Jego trójki z rogu boiska plus akcje Kamila i Adasia pozwoliły nam uciec na 9 punktów. Na dodatek piąty faul otrzymał Andrzejewski, który był zdecydowanym liderem gości. Dodam, że piaty faul był umyślny... co pobudziło cały AZS do niekulturalnego zachowania ukaranego przez sędziów dodatkowo dwoma technicznymi. Po tym wszystkim AZS juz sie nie podniósł. Walczyli do końca ale był to łabędzi śpiew nasi chłopcy rezerwowym składem powiekszyli przewage do niemalże 20 punktów.
To co niestety nie podobało mi się to sposób zachowania sie gości - hasła jakie rzucali pod adresem naszej drużyny były mówiąc bardzo delikatnie prymitywne. Przegrać spotkanie trzeba umieć z honorem to swiadczy o charakterze. Mam nadzieję, że spowodowane to było emecjami bo znam tych chłopaków bardzo dobrze i wiem, że to fajna młodzież.

MVP spotkania jednogłośnie (bo tylko ja głosuję) Musiek!